Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_timeout_facebook_locale', '1513467499', 'no') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_facebook_locale', 'pl_PL', 'no') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_doing_cron', '1513381099.4628670215606689453125', 'yes') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Sensownych świąt! | THAT'S THE THINK
You are here
Home > Napisałem

Sensownych świąt!

Zdrowych, pogodnych i wesołych świąt w rodzinnym gronie życzę Wam! A dla tych, którzy już nie mogą się doczekać pasjonujących gównoburz przy rodzinnym stole, podrzucam parę przydatnych zdań, które przywrócą dyskusji sens, oszczędzą niejedną niezręczną chwilę i zadbają, że tym razem nikt nie będzie chciał sobie dać po mordach.

Co rozumiesz przez… – na początek każdej rozmowy warto ustalić, co znaczą słowa, których używamy. Istnieją słowa-klucze, które we wszystkich głowach otwierają tą samą szufladkę, ale istnieją też słowa-worki, które mogą być bardzo różnie używane i mieć dla każdego inne znaczenie.

 

Jeśli dobrze rozumiem, to <powtarzasz własnymi słowami to, co przed chwilą ktoś powiedział> – takie parafrazowanie pomaga ustalić, czy dobrze się zrozumiało słowa rozmówcy. Często oszczędza to wiele nieporozumień i pozwala utrzymać rozmowę na poziomie.

 

To bardzo ciekawa anegdotka, wujku. Czy masz jakieś inne dane, które to potwierdzą? – klasyczny, ludzki problem: lubimy historyjki. Bardziej ufamy opowieści sąsiadki czy koledze-kolegi, niż statystykom czy jakiemuśtam badaniu. Okazuje się jednak, że historyjki niekoniecznie oddają prawdziwy obraz rzeczywistości – sąsiadka mogła mieć niesamowitego (nie)farta, a kolega-kolegi mógł akurat wypić kieliszek za dużo i lekko ubarwić historię.

 

Skąd to wiesz? Skąd masz te informacje? – uwaga, to nie ma być zaczepka! To pytanie ma jedynie wyklarować źródło informacji i pomóc określić, na ile są rzetelne. Diametralnie inaczej powinniśmy traktować: „Przeczytałem w encyklopedii” a „widziałem taki śmieszny obrazek w internecie i…”.

 

Na ile ufasz <nazwa źródła informacji>? Czy byłbyś w stanie postawić 100 zł, że się nie mylisz? – nawiązanie do pytania powyżej. A skąd te sto złote? Otóż słowa nic nie kosztują, za to przegranie w zakładzie już tak, i w magiczny sposób okazuje się, że ludzie o wiele bardziej konserwatywnie określają swoją pewność, gdy muszą zapłacić za porażkę. Jak to mówią anglosasi, put your your money where your mouth is 😉

Przykład analizy jakości różnych mediów anglojęzycznych

Korelacja nie oznacza kauzacji – argumentacyjna bomba. Brzmi okropnie, ale już śpieszę z wyjaśnieniem: to, że rzeczy występują razem, niekoniecznie oznacza, że jedno powoduje drugie. Na przykład, liczba biedronek na łące koreluje z ilością kwiatków – im więcej kwiatków, tym więcej biedronek. Czy biedronki wywołują kwiatki? Raczej nie. Czy kwiatki ściągają biedronki? Nie wiem, może. A może po prostu im większa łąka, tym więcej biedronek i tym więcej kwiatków? Maybe.

Chodzi o to, że gdy widzimy korelację (A współwystępuje z B), często doszukujemy się przyczynowości (A powoduje B). Jeśli się modlisz codziennie wieczorem o to, by więcej zarabiać i faktycznie zaczynasz więcej zarabiać, to czy jedno wywołało drugie? A może, jak rapował mistrz Łona, to nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy? Zdrowy sceptycyzm wymaga od nas tego, by wstrzymywać się ze zbyt szybkim wyciąganiem wniosków. Niby nic nie dzieje się bez przyczyny, ale jednak niekoniecznie musimy wskazywać tą dobrą przyczynę. Albo przyczyn jest wiele. Albo jednak coś dzieje się bez przyczyny.

 

Ciężar dowodu leży po twojej stronie. Proszę, udowodnij, że… – jeśli ktoś występuje przeciwko ogólnie przyjętemu poglądowi, musi udowodnić swoją tezę. To jej/jego robota, by udowodnić, że ma rację. Na przykład, jeśli ktoś twierdzi, że Czesi potajemnie rządzą światem, musi dostarczyć przekonywujący dowód, że tak jest; z kolei Ty nie musisz wykazywać, że tak nie jest.

Tak było – udowodnij, że nie!

Mocne twierdzenia wymagają mocnych dowodów – podobnie jak wyżej, tyle że im bardziej śmiała hipoteza, tym konkretniejsze muszą być dowody. Jeśli ktoś twierdzi, że połowa naukowców na świecie się myli albo że żyjemy w gigantycznej konspiracji, która z jakichś niejasnych pobudek angażuje setki tysięcy ludzi i miliardy dolarów, niech dostarczy odpowiednio przekonywujących dowodów (nie, filmy z żółtymi napisami z jutuba nie liczą się jako mocny dowód).

 

Rozumiem Twój punkt widzenia – zdanie, które wielu staje w gardle jak niespodziewana ość i piecze w ustach jak świeży chrzan; przydaje się, by obniżyć ciśnienie w rozmowie i przypomnieć, że szanujesz rozmówcę, nawet jak pier*oli od czapy. Pamiętaj, że atakujesz argumenty, a nie człowieka.

 

Mam nadzieję, że powyższe informacje okażą się przydatne i umilą Wam święta. Tymczasem! 🙂

 

Dodaj komentarz

Top