Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_timeout_facebook_locale', '1513467544', 'no') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_facebook_locale', 'pl_PL', 'no') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_doing_cron', '1513381144.3326261043548583984375', 'yes') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

"My" i "oni", czyli trochę o plemienności | THAT'S THE THINK
You are here
Home > Napisałem

„My” i „oni”, czyli trochę o plemienności

Jesteśmy plemiennymi zwierzaczkami. Ewoluowaliśmy w małych grupach, których przeżycie było zależne od zgrania i lojalności wszystkich członków. Jednostki, które nie czuły jedności z grupą, były wykluczane i przeżywały znacznie rzadziej niż te, które utożsamiały się z grupą. Życie w grupach wytworzyło mnóstwo pożytecznych mechanizmów: dobrą pamięć, empatię, poczucie moralności czy odwzajemnianie się. Z drugiej strony, na przestrzeni lat wykształciliśmy predyspozycje do niechęci do innych grup, ksenofobii, tworzenia stereotypów i uprzedzeń. W skrócie: domyślnie lubimy „naszych”, a nie przepadamy za „nimi”.

I tu zaczyna rysować się problem. Kiedyś widzenie świata w formie „my-oni” miało duże znaczenie. Opcja jest jednak taka, że dziś ta plemienność częściej nam przeszkadza, a nie pomaga. Nosimy bagaż niepotrzebnych mechanizmów, które często są silniejsze niż zdrowy rozsądek.

Extra Fabulous Comics

 

Kto „my”, a kto „oni”?

Podział „my – oni” nigdy nie był stały i określony. W pierwotnych grupach ktoś mógł zostać wyproszony z „nas” i stawał się „onym”, lub odwrotnie. To, kto należał do grupy, od zawsze było kwestią umowną i zazwyczaj czymś się zaznaczało – a to ubraniem, a to ornamentami czy używanym językiem. Co więcej, każde z nas mogło należeć do wielu grup na raz. „Jestem kobietą”, „jestem mężczyzną”, „jestem Polakiem”, „jestem rowerzystą”, „jestem wielbicielem nieznanego nikomu niszowego zespołu”. Istnieje oczywiście wiele rzeczywistych grup, do których wpadamy na podstawie kryteriów fizycznych czy geo-politycznych, ale istnieją też grupy totalnie abstrakcyjne. Nie widzę sensu streszczania tu podręcznika do socjologii, podkreślę tylko ważną myśl: grupy nie muszą fizycznie istnieć – wystarczy, że myślimy, że istnieją. Przeciwnicy Juventusu? Wielbiciele sosu słodko-kwaśnego? Ci, którzy nie jedzą pomidorów?

Grupy mogą pojawiać się ad hoc, to znaczy mogą być tworzone na bieżąco, tymczasowo, doraźnie, z powietrza. „W dwuszeregu zbióóórka! Do dwóch oooodlicz!” – i mamy dwie grupy. Mieszkańcy wsi, miasteczek i dużych miast? – mamy trzy grupy. Firma prowadząca cztery różne projekty na raz? – cztery grupy.

No ale ale – można by zapytać – czy nie głupio sądzić, że przynależność do takich randomowych, zupełnie niezależnych od nas grup, może mieć na nas jakiś wpływ? Niby czemu mielibyśmy się nie lubić z kimś, z kim dzieli nas całkowity przypadek?

 

„To tylko oni, żyjący w monotonii, ONI.”

Henri Tajfel przeprowadził eksperyment, w którym pokazywał ludziom różne abstrakcyjne obrazy. Podzielił badanych na dwie grupy: fanów malarstwa Paula Klee i Wasilija Kandinskiego. Następnie wszyscy byli proszeni o wzięcie udziału w grze, w której musieli przyznawać punkty członkom swojej i przeciwnej grupy.

Ludzie, którzy nawet się nie znali, faworyzowali „swoich”. Co więcej, badani postępowali według staropolskiej zasady „Niech stracę, byleby sąsiad nie dostał” – przyznawali punkty członkom swojej grupy, nawet gdy przyznanie punktów wszystkim było bardziej opłacalne. Sęk w tym, że podział na grupy był całkowicie losowy. Badani myśleli, że coś ich łączy z resztą grupy, gdy tak na prawdę łączył ich jedynie przypadek. Samo przekonanie wystarczyło, by jawnie faworyzować swoją grupę, a dyskryminować „tamtych” . Tajfelowi i paru innym naukowcom udało się zademonstrować, że nie trzeba wiele, by odpalić plemienne mechanizmy – linią podziału może być malarstwo abstrakcyjne czy chociażby kolor koszulki.

Dzieło Klee za $3,7mln, dzieło Kandinskiego za $23mln i dzieło Kowalskiego za 4 z plastyki. Zgadniesz które jest które?

No dobra – to, że jesteśmy niesprawiedliwi w stosunku do „nich” już ustaliliśmy. Co dalej? Okazuje się, że mamy mocną tendencję do przeceniania różnorodności własnej grupy  i widzenia członków obcej grupy jako bardziej podobnych do siebie . To znaczy, że „swoich” postrzegamy jako indywidua („Każdy z nas jest inny”), a „ich” jako jednorodną, szarą masę. Kontynuując klasyczny cytat z nagłówka, „każdy kolejny to anonim, to tylko oni”. Co więcej, szczególnie w sytuacjach konfliktu, z automatu oceniamy członków przeciwnej grupy jako głupszych, wolniejszych i ogólnie mniej ogarniętych.

Do tego wszystkiego, nasz mózg ma skłonność do budowania stereotypów i uprzedzeń. Kiedyś napiszę o tym więcej, ale w skrócie mechanizm działania jest taki: na podstawie małej, niereprezentatywnej próbki tworzymy szerokie, często krzywdzące uogólnienia. Na przykład:

  • Czytam o X, który coś ukradł –> „Wszyscy X to złodzieje”
  • Znam parę kobiet, które fatalnie prowadzą –> „Baby nie potrafią prowadzić”
  • parę razy mężczyzna nie wyłapał ukrytego podtekstu –> „No co ty, przecież to chłop, oni takich rzeczy nie rozumieją”

Znowu czkawką odbijają się nam nasze stare mechanizmy. Gdy stawką było przeżycie, osoby skłonne do tworzenia stereotypów częściej przeżywały – stąd w mózgu zachowaliśmy domyślny program „buduj stereotypy”. Jeśli członek nieznanego plemienia, przy pierwszym spotkaniu, rzucił w nas dzidą, można było całkiem sensownie założyć, że reszta jego koleżków też będzie rzucać w nas dzidami. Dziś jest jednak trochę inaczej. Tak jak nasze upodobanie do słodkości i tłustości tworzy problem otyłości, tak skłonność do stereotypizowania tworzy liczne problemy społeczne, z którymi musimy sobie radzić.

 

Plemienność w służbie dobra?

W latach 60-tych, na letni obóz w parku Robbers Cave przyjechało 22 jedenasto- i dwunastoletnich chłopaków – wszyscy z tak zwanych „dobrych domów”, bezproblemowi i dobrze wychowani. Psycholog Muzafer Sherif stworzył eksperyment, w którym losowo przydzielił ich do dwóch domków. W pierwszym tygodniu eksperymentu powstały dwie odrębne grupy: Orły (The Eagles) i Grzechotniki (The Rattlers). Każda z nich zaczęła wykształcać własną kulturę, normy i zasady. W drugim tygodniu grupy zaczęły ze sobą konkurować w różnych zawodach, i jak można było się tego spodziewać, zaczęła się walka. Nie obyło się bez docinek, przeklinania i wojny podjazdowej. A to Orły spaliły Grzechotnikom flagę, a to Grzechotniki napadły w nocy na bazę Orłów. Oko za oko, za oko, za oko. Jednak najciekawsze zdarzyło się w trzeciej fazie, kiedy badacze postanowili pogodzić zwaśnione grupy. Okazało się bowiem, że to trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Wspólne posiłki? Błąd. Wspólne oglądanie filmów? Jeszcze gorzej. Pogadanka z pastorem o braterskiej miłości? Też nie. Okazało się, że jedyną skuteczną metodą na połączenie Orłów i Grzechotników było wymyślenie wspólnego zagrożenia. W tym celu Sherif potajemnie zatkał zbiornik wody po czym powiedział chłopakom, że jeśli razem nie ogarną problemu, to do końca tygodnia będą chodzić brudni i spragnieni. Potwierdził tym samym myśl starej zasady – nic tak nie łączy, jak wspólny wróg.

To podsuwa ciekawe rozwiązania. Plemienność nas łączy – czemu więc nie używać tego zjawiska dla dobrych celów? Wystarczy budować narrację wokół wspólnej przeciwności losu. Konflikty wewnątrz firmy może zmniejszyć obranie wspólnego celu (X sprzedanych rzeczy do końca miesiąca), walka ze złym rynkiem lub z konkurencją. Dwa zwaśnione kluby piłkarskie może złączyć wspólna gra w reprezentacji Polski przeciwko reszcie świata. Mówi się, że jedyną rzeczą, która może zaprowadzić pokój na świecie, jest atak kosmitów i w sumie jestem w stanie się z tym zgodzić.

 

Jak radzić sobie z plemiennością?

Nie chcę zostawić Cię z wrażeniem, że utożsamianie się z jakąś grupą jest złe – wręcz przeciwnie! Przynależność jest bardzo istotna i bez niej średnio sobie radzimy. Warto jednak pamiętać, że „my” i „oni” to konstrukty, którymi łatwo manipulować.

Pierwszym krokiem do okiełznania plemienności jest uświadomienie sobie, że istnieje. Zobacz, jak łatwo stworzyć podział „my-oni”: PiS vs nie-PiS, lewaki vs prawicowcy, Warszawa vs Kraków, narty vs snowboard, iphone vs android. Praktycznie w każdym aspekcie życia można odkryć (lub wykreować) narrację „my” i „oni”, a w naszych mózgach z automatu odpala się

Ten mechanizm wykorzystują partie polityczne, korporacje, ugrupowania religijne, drużyny sportowe – praktycznie każdy, kto może ubić interes na Twoim nielubieniu przeciwnej opcji. „My walczmy z wrogami Polski!”, „Większość ludzi żyje w niewiedzy, za to my posiadamy tę wiedzę. Dołącz do nas! Kurs już od 2 999”, „My to dbamy o jakość, nie to co oni”…

Warto więc zadać sobie pytanie: kim konkretnie są „oni”? Czy w ogóle są jacyś „oni”? 

My, sensowni i racjonalni ludzie, powinniśmy to wiedzieć.

 

Źródła:

  • J. Greenberg, T. Schmader, J. Arndt, M. Landau – Social Psychology. The Science of Everyday Life
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Tribalism
  • https://en.wikipedia.org/wiki/In-group_favoritism
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Minimal_group_paradigm
  • http://openmedia.yale.edu/projects/iphone/departments/psyc/psyc110/transcript15.html
  • http://www.age-of-the-sage.org/psychology/social/tajfel_discrimination_groups.html
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Group_conflict
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Group_dynamics#Intergroup_dynamics
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Deindividuation

2 thoughts on “„My” i „oni”, czyli trochę o plemienności

Dodaj komentarz

Top