Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_timeout_facebook_locale', '1513467739', 'no') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_facebook_locale', 'pl_PL', 'no') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Błąd bazy danych WordPressa: [INSERT,UPDATE command denied to user 'tboczon_2'@'10.254.34.74' for table 'wp_options']
INSERT INTO `wp_options` (`option_name`, `option_value`, `autoload`) VALUES ('_transient_doing_cron', '1513381339.9527609348297119140625', 'yes') ON DUPLICATE KEY UPDATE `option_name` = VALUES(`option_name`), `option_value` = VALUES(`option_value`), `autoload` = VALUES(`autoload`)

Kurs dobrego czytania, czyli jak wydobyć z książki 110% | THAT'S THE THINK
You are here
Home > Napisałem

Kurs dobrego czytania, czyli jak wydobyć z książki 110%

Czytasz trochę? To super. A co czytasz? Głównie beletrystykę, czy są to też książki niefabularne? Jeśli to pierwsze, to poniższy artykuł może dać Ci parę ciekawych wskazówek, dzięki którym więcej będzie zostawało Ci w głowie. Jeśli to drugie, to poniższy artykuł będzie gotowym poradnikiem, który pomoże polepszyć proces czytania, zapamiętywania i wykorzystywania informacji z książek.

Od razu muszę zaznaczyć, że nie jest tekst o tzw. „szybkim czytaniu”. Na rynku istnieje wiele kursów, które obiecują cuda: parę prostych tricków, które sprawią, że będziesz trzaskać książkę w 10 minut, lewitując nad ziemią w kręgu niebieskiej poświaty, tylko 1449 zł. Jednak jak wynika z badań, większość z tych obietnic to ściema. Oczywiście, możemy czytać szybciej niż zazwyczaj to robimy (ok. 150-300 słów na minutę), ale zawsze jest to kompromis między szybkością a jakością przetwarzania informacji. Od pewnego momentu im szybciej czytamy, tym mniej rozumiemy. Do tego nasz mózg potrafi nas skutecznie oszukiwać, że tak się nie dzieje – myślimy, że rozumiemy dużo, gdy tak na prawdę ledwo ogarniamy, co przeczytaliśmy. Czytanie z prędkością powyżej 1000 słów na minutę ma równy sens, co oglądanie Władcy Pierścieni, Ale Za Każdym Razem Jak Mówią „Pierścień” to Film Przyśpiesza – niby czegoś się dowiesz, ale w sumie nie wiadomo czego. Niestety – wąskim gardłem jest ograniczona zdolność naszego mózgu do przetwarzania języka i choćbyś się spinał jak Najman w telewizji, tego nie przeskoczysz.

Ja z kolei chcę promować dobre czytanie, czyli takie, po którym zapamiętasz więcej, zrozumiesz bardziej i będziesz w stanie rozmawiać sensownie o danej książce. Dobre czytanie skupia się na zrozumieniu koncepcji, krytycznej analizie, mocnym zapamiętywaniu i przekuwaniu abstrakcyjnych informacji w praktyczne zastosowania. Jeśli przy okazji wyjdzie na to, że przeczytasz książkę szybciej niż normalnie – świetnie, tym lepiej dla Ciebie.

A skąd te 110%? Otóż książka jest tylko nośnikiem idei, którą autor pragnie przekazać. W swojej klasycznej formie zawiera (maksymalnie, bo nie zawsze) 100% tego, co na początku autor miał w głowie. Proponowane przeze mnie dobre czytanie ma na celu nie tylko jak najlepsze zrozumienie idei, ale też rozwinięcie jej ponad zawartość książki. Dobre czytanie pomoże przekuć abstrakcję w praktyczne zastosowania; przyniesie wartość dodaną w postaci wiedzy, pracy oraz wglądu innych mądrych ludzi. Dobre czytanie sprawi, że będziesz w stanie zmienić „No, coś tam kiedyś przeczytałem …” na „Przeczytałem, zrozumiałem, zapamiętałem, zastanowiłem się i sądzę, że … „.

Jak więc wygląda dobre czytanie?

 

Dekalog dobrego czytania

W swojej pracy przerabiam poważne ilości fachowej literatury, stąd wynikła potrzeba stworzenia metody, która usprawniłaby proces czytania i zwiększyłaby jego efektywność. Poniższy dekalog jest więc spisem nawyków, które polepszają rozumienie, zapamiętywanie i głębokość analizy tekstu. Stworzyłem go na bazie książek (How to read a book, Deep Work), artykułów (1, 2, 3) i własnych doświadczeń. Poniższe zasady dotyczą głównie książek niefabularnych, czyli różnego rodzaju poradników, podręczników, analiz, książek popularnonaukowych i naukowych. Nie znaczy to, że nie mają zastosowania przy pozycjach, które czytasz dla relaksu – tu również z powodzeniem można zaaplikować przynajmniej część z nich. Z resztą, co ja będę się rozpisywał – najlepiej sprawdź to na własnej skórze (kliknij na więcej by rozwinąć opis).

  1. Czytaj dobre książki więcej
    Dobre czytanie zaczyna się już na poziomie selekcji – niektóre książki są wybitne, niektóre jedynie przeciętne. Masz całkowitą władzę nad tym, na co się zdecydujesz. W wyborze bardzo pomocne okazują się być rankingi i zestawienia typu „Top 10 books about … „ czy „Most influential books about …”. Specjalnie polecam szukać po angielsku, bo rynek anglojęzyczny deklasuje pozostałe w ilości publikacji, tematów i samych autorów.
  2. Czytaj recenzje i analizy więcej
    Jak wspomniałem, książka zawiera maksymalnie 100% tego, co autor miał do przekazania w momencie jej pisania. Warto jednak zgłębić temat i poznać opinię innych specjalistów z danej dziedziny. Tak zwane peer-review, czyli rzeczowa, krytyczna recenzja tekstu, często wnosi bardzo dużo do zrozumienia. Może coś się zmieniło? Może coś zostało pominięte albo zbyt uproszczone? Może autor najzwyczajniej w świecie ściemnia?
    W tym przypadku niezwykle pomocna okazuje się wujek google lub anglojęzyczna wikipedia (sorry, że znów ten angielski, ale trzeba się przyzwyczaić). Większość popularnych publikacji ma na swojej wikistronie paragraf pt. Reception albo Criticism , w którym inni mądrzy ludzie odnoszą się do danej książki. Na samym YouTubie jest mnóstwo kanałów, które całkiem rzeczowo recenzują książki (m.in. CrashcourseWisecrack, Book Video ClubMinute Book Reports, One Percent Better czy FightMediocrity). Warto więc poświęcić minutę jeszcze na poziomie selekcji, by wprowadzić odrobinę zdrowego sceptycyzmu nim damy uwieźć się narracji. 
  3. Czytaj w konkretnym celu więcej
    Zastanów się, czego chcesz się dowiedzieć z konkretnej książki. Co chcesz zgłębić? Po co Ci ta wiedza? Jak ją wykorzystasz? Kiedyś wystarczającym powodem była dla mnie walka z ignorancją w danym temacie, ale doszedłem do wniosku, że tu też trzeba sobie stawiać granice. Bez przesady – nie ma sensu doktoryzować się w jakimś abstrakcyjnym temacie, jeśli istnieje dużo książek, które dadzą Ci wymierne profity.
  4. Podkreślaj, notuj, zapisuj, recenzuj więcej
     Podkreślacz, ołówek i plik post-itów to zestaw, jaki powinien zawsze znajdować się w zasięgu ręki. Podkreślanie ułatwia skupienie się na najważniejszych myślach i powrót do nich po jakimś czasie (jeśli nie chcesz mazać po książce, polecam takie małe kolorowe naklejki). Z kolei jednym z najprostszych sposobów, by polepszyć zapamiętywanie tekstu, jest pisanie notatek. Chodzi o to, by własnymi słowami, na własnych przykładach, streścić to, co autor miał na myśli. Sprowadzenie abstrakcyjnych idei do osobistych, życiowych przykładów ułatwia wyciągnięcie z książki tego, co najlepsze i pomaga realizować Twoje cele (patrz pkt. 3).
    Z dużą pomocą przychodzi też technologia. Praktycznie każdy program do czytania e-booków umożliwia Ci podkreślanie i robienie notatek, ale polecam notowanie w Evernote, Google Docs albo Google Keep. Sam czytam duże ilości audiobooków i każda przeczytana książka to jedna notatka w Keep’ie, gdzie zapisuje najważniejsze rozkminiki. Gdy po roku chcę sobie przypomnieć, o co tam chodziło, używam magicznej opcji „szukaj” i chwilę później mam już wszystko odświeżone 🙂
  5. „Mięso zjedz, ziemniaki zostaw” więcej
    Ta staropolska zasada mówi nam, że główne myśli są ważniejsze niż szczegóły. Praktycznie każdą książkę dałoby się skrócić do paru stron A4, za to rzadko która pozycja zajmuje mniej niż paręset. To znaczy, że między „mięskiem” jest bardzo dużo wypełniaczy – wprowadzeń, historyjek, anegdotek i parafraz. W praktyce wygląda to tak, że nie musimy czytać książki od deski do deski – powinniśmy aktywnie korzystać ze spisu treści i struktury książki (więcej o tym w pkt. 10). Możemy najpierw przeskanować tekst, zlokalizować kluczowe fragmenty i im poświęcić jak najwięcej uwagi. Ziemniaki są opcjonalne.
  6. Poznaj i zrozum kontekst książki więcej
      Sprawdź, kiedy książka została napisana. Na ile jest aktualna? Jak wyglądał ówczesny stan wiedzy? Czy terminy, które są w niej użyte, znaczą dzisiaj to samo, co kiedyś? 
  7. Przetwarzaj książkę na wiele sposobów więcej
    Przeczytanie książki w klasyczny sposób jest tylko jednym ze sposobów, by zapoznać się z jej zawartością. W końcu papier i tusz są jedynie nośnikiem idei czy dyskusji. Książkę można więc przesłuchać w formie audiobooka, obejrzeć w formie filmu czy uczestniczyć w warsztatach, które na niej bazują (+ pkt. 2). Dodatkowo bardzo dużo wnoszą wywiady z autorem, który w często potrafi wyłuskać i omówić najważniejsze punkty książki w przeciągu parunastu minut (patrz pkt. 5).
    Oczywiście, znajdą się puryści, którzy z pogardą stwierdzą, że tylko czytanie to czytanie. Ja jednak wychodzę z założenia (w przypadku książek niefabularnych), że jeśli znasz wszystkie tezy i argumenty, potrafisz krytycznie się do nich odnieść i rozumiesz to, co autor chciał przekazać, to nie ma znaczenia, przez który otwór ta wiedza dostała się do Twojej głowy. Co więcej, niektórzy autorzy piszą tak niezrozumiale, że bez czyjejś pomocy po prostu wywalilibyśmy książkę przez okno. Nie przeczę, że dobrze jest sięgnąć do źródła, ale nic nie stoi na przeszkodzie by podejść do książki od wielu stron na raz – obejrzeć recenzję na YouTubie, następnie przeczytać, słuchając za razem wersji audio, przegadać ze znajomymi przy piwerku i na koniec samemu napisać recenzję. 110%!
  8. Czytaj książkę wielokrotnie więcej
    Są książki, których nie warto czytać. Są takie, które można przeczytać raz. Są też takie, do których warto wracać wielokrotnie. Już parę razy miałem tak, że ponowne przeczytanie książki po paru latach odkrywało nową głębie i pozwalało dostrzec zupełnie inne aspekty jakiegoś tematu. Nie ma się co dziwić – przecież każdego dnia uczymy się nowych rzeczy, dorastamy i zmieniamy, dlatego jak najbardziej polecam spróbować – z bardzo dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że Ty z 2017 wyłowisz z książki coś innego, niż Ty z 2013. 
  9. Rób przerwy więcej
    Nasz mózg, tak jak nasze mięśnie, potrzebuje odpoczynku. Wiedza wtłoczona szybko i w dużej ilości ma tą dziwną właściwość, że głowę opuszcza w taki sam sposób, jak weszła. Bardzo ważne jest, aby robić sobie higieniczne przerwy, podczas których mamy czas na rozluźnienie się i mały resecik. Warto również dbać o odpowiednią ilość snu (lub robić krótkie, maksymalnie 20 minutowe drzemki w trakcie dnia) – podczas snu w naszym mózgu następuje konsolidacja szlaków pamięciowych, czyli utrwalamy to, czego się nauczyliśmy. 
  10. Stosuj czytanie analityczne więcej
    Temat jest na tyle szeroki, że rozwijam go w paragrafie poniżej. W skrócie: zapoznaj się z główną ideą, poznaj pojęcia i tezy, podejmij krytykę. Zwiększy to zaangażowanie, pogłębi rozumienie i polepszy zapamiętywanie.

Czytanie analityczne

Czytanie analityczne jest swojego rodzaju algorytmem, który krok po kroku prowadzi Cię przez proces zapoznawania się, interpretacji i krytyki tekstu. Realizuje się na czterech poziomach:

  • Struktury– co jest celem książki? Jaki jest motyw przewodni? Jaki problem rozwiązuje?
  • Interpretacji – jakie są poszczególne tezy ksiażki? Jakich pojęć używa autor? Jak je definiuje?
  • Krytyki – jak autor argumentuje swoje twierdzenia? Czy argumenty są logiczne? Czy są merytoryczne? Czy są zgodne z dowodami, które prezentuje?
  • Porównywania – jak tezy odnoszą się do obecnego stanu wiedzy? Do opinii innych autorów? Jaką wartość ma dla Ciebie ta wiedza? Jak jej użyjesz?

W praktyce możesz więc zrobić tak:

  1. Przeczytaj spis treści. Wybierz najbardziej interesujące Cię fragmenty.
  2. Przeczytaj wstęp i zakończenie książki. Podkreśl najważniejsze myśli.
  3. Wróć do spisu treści. Czy wygląda inaczej?
  4. Wybierz myśl, która najbardziej Cie interesuje i przejdź do rozdziału, w którym jest rozwijana.
  5. Przeczytaj wstęp i podsumowanie rozdziału. Podkreśl najważniejsze myśli. Opisz koncepcje własnymi słowami, podaj przykłady z własnego życia – jeśli są dla niejasne, znajdź fragmenty tekstu, które je tłumaczą. 
  6. Prześledź linię argumentacji. Jak mocne są argumenty? Czy wnioski wynikają z przesłanek?
  7. Odnieś się do innych książek w tym temacie, recenzji, analiz. Jak wyglądają argumenty w świetle nowych dowodów?
  8. Powtarzaj do momentu, w którym temat będzie dla Ciebie jasny.

Jak wygląda to w praktyce?

Okej, tyle w teorii. Żeby jeszcze bardziej ukonkretnić powyższą metodę, przedstawię jak dobre czytanie wygląda w praktyce.

9:00 Śniadanie zjedzone, głupie obrazki zobaczone, zrobię sobie tylko kawę i mogę brać się do roboty. Na początku, zastanawiam się, jaki temat chcę zgłębić. Może krytyczne myślenie? OK, wpisuję więc „Top 10 books on critical thinking”. Wyskakuje mi masa rankingów, odpalam 5 pierwszych i je przeglądam. Wychodzi na to, że we wszystkich wysoko plasuje się książka Daniela Kanehmana „Thinking, Fast and Slow” („Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”). Sprawdzam dostępność, jest dostępna w obu językach w bibliotece obok mnie. Zaklepuję.

9:10 Dopijam ostatnie łyki kawy. Wpisuję w wyszukiwarce tytuł książki po angielsku + „review”. Czytam pobieżnie artykuł na wikipedii (3 minuty) i oglądam skrót na YouTube (10 min). Następnie czytam recenzję na theguardian.com (ogólna i ciekawa, 7 minut) i psychologicalscience.org (bardziej techniczna, ale znajome części omijam, 5 minut). Już wiem, o czym jest książka, jakie są główne tezy i czego mam się spodziewać – spisuję to w formie notatki. Wiem również, że książka jest bardzo dobrze napisana, merytorycznie poprawna i oparta o ogromną ilość rzetelnych badań – to daje mojemu wewnętrznemu sceptykowi trochę luzu. Nakładam buty i wychodzę.

9:40 Odbieram książki. Porównuję obie i decyduję się na wersję anglojęzyczną – wolę czytać fachową literaturę po angielsku, bo jest dla mnie łatwiejsza w zrozumieniu i mniej gubi się w tłumaczeniu. Bogatszy w wiedzę z researchu, czytam spis treści. Następnie przechodzę do wprowadzenia – autor mówi mi, jak skonstruował książkę i co będzie w niej omawiał. Przechodzę do podsumowania na końcu książki, czytam je dokładnie i podkreślam najważniejsze myśli. Od razu zastanawiam się, jak wykorzystać tę wiedzę – książka okazuje się być istną skarbnicą i na pewno wykorzystam ją do napisania paru artykułów / odcinków na YouTube. Dodatkowo rzuca światło na sytuację, której ostatnio byłem świadkiem – Aha, to mi całkiem tłumaczy, dlaczego się tak stało. Wszystko na bieżąco notuję i po godzinie mam już parę stron z wnioskami i pomysłami.

11:00 Idę pobiegać, w międzyczasie wrzucam na słuchawki półgodzinny wywiad z Kahnemanem i kolejną jutubową recenzję. Parę ciekawych pomysłów i konkluzji – zapisuję je na telefonie.

11:50 Wracam do domu, biorę prysznic i wybieram temat, który warto teraz ugryźć. Nie ma jeszcze południa, a znam już główne myśli i wiem gdzie szukać szczegółów. Wracam do spisu treści – tym razem mówi mi o wiele więcej. Przeskakuję do konkretnego rozdziału i zgłębiam problem. Znam wnioski, pobieżnie skanuję więc wstęp. Bardzo ciekawy cytat, zapisuję. Pitu pitu, historyjka, dalej opis eksperymentu, podkreślam najważniejsze i zastanawiam się, jak to przełożyć na własne doświadczenie. O wiem, podobna akcja zdarzyła się kiedyś, jak … Na bieżąco zapisuję swoimi słowami, o co chodzi. Sprawdzam, co na ten temat ma do powiedzenia Wikipedia – polska wersja bidnie, ale angielska mówi już znacznie więcej i podrzuca mi konkretne zastosowania. Wracam do książki, wybieram 3 najciekawsze eksperymenty, opisuję własnymi słowami. Robię sobie krótką przerwę.

13:30 Wracam do spisu treści. Idę do kolejnych, ale powiązanych z tematem rozdziałów, powtarzam wcześniejsze kroki. Zapisuję.

15:00 Przerwa, czas coś ugotować. Podczas przygotowywania obiadu oglądam 5 filmików różnych autorów na temat, który akurat zgłębiłem. Parę ciekawych historyjek do wykorzystania, zapisuję. Jem, po obiedzie zawsze lekko zamula, kładę się więc na 20-minutową drzemkę.

16:00 Zastanawiam się, które tematy są dla mnie dalej niejasne. Ten w miarę rozumiem, ten doczytuję szybko w internetach, te są jeszcze całkiem niezgłębione, także atakuję. Powtarzam aż do skutku.

18:00 Mam już 10 stron notatek, na nich zarys 5 ciekawych odcinków / artykułów. Książka cała w naklejkach, w razie potrzeby będę wiedział, gdzie wrócić. Jednak, co najważniejsze, w głowie mam całkiem sporo świetnej wiedzy i pomysł na to, jak ją wykorzystać.

 

Mam nadzieję, że powyższe rady pomogą Ci wyciągnąć z czytania jak najwięcej. W tym samym momencie, jak najbardziej zachęcam do eksperymentowania i testowania różnych podejść.

Dobrego czytania!

One thought on “Kurs dobrego czytania, czyli jak wydobyć z książki 110%

Dodaj komentarz

Top